Przejdź do głównej zawartości

Polacy kolonizują Niemcy?

    
     PESA Bydgoszcz SA, największy polski producent pojazdów szynowych, zrobiła krok, który jeszcze kilka lat temu brzmiałby jak political fiction. Przy wsparciu państwowych instytucji finansowych i polskiego sektora bankowego spółka przejęła sto procent udziałów niemieckiej firmy HeiterBlick GmbH z Lipska, producenta tramwajów działającego od lat na rynku niemieckim. To jedna z najważniejszych transakcji w historii polskiej branży kolejowej.
    HeiterBlick to firma wyspecjalizowana w produkcji tramwajów miejskich oraz modernizacji taboru. Przez lata realizowała zamówienia dla kilku niemieckich miast, ale w ostatnim czasie znalazła się w poważnych tarapatach finansowych. W 2025 roku spółka weszła w proces restrukturyzacyjny, co w praktyce oznaczało walkę o przetrwanie. W tym momencie na scenę weszła PESA, która zdecydowała się nie tylko uratować niemieckiego producenta przed upadłością, ale też włączyć go w swoją długofalową strategię rozwoju.
    Przejęcie HeiterBlick nie było przypadkowe ani spontaniczne. PESA od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję w Europie, a rynek niemiecki pozostaje jednym z najtrudniejszych do zdobycia. To rynek mocno regulowany, z wysokimi wymaganiami technicznymi, certyfikacyjnymi i formalnymi. Posiadanie własnej spółki działającej na miejscu, znającej lokalne procedury i realia, daje PESA ogromną przewagę. Zamiast zaczynać od zera, polski producent wchodzi do Niemiec drzwiami, które już są uchylone.
    Kluczową rolę w całej operacji odegrało finansowanie. Transakcję sfinalizował PKO BP, dla którego była to największa tego typu operacja w historii banku. To pokazuje skalę przedsięwzięcia i zaangażowanie państwowego kapitału w rozwój krajowego przemysłu. Nie mówimy tu o symbolicznej inwestycji, ale o realnym wsparciu ekspansji polskiej firmy na jednym z najważniejszych rynków w Europie. W praktyce oznacza to, że polskie państwo uznało sektor produkcji pojazdów szynowych za strategiczny i wart długoterminowej ochrony.
    Sama PESA nie jest nowicjuszem. Do tej pory dostarczyła prawie tysiąc tramwajów do ponad dwudziestu miast w Europie, a jej pojazdy jeżdżą między innymi w Polsce, krajach bałtyckich, Europie Środkowej i Wschodniej. Firma ma też duże doświadczenie w produkcji pociągów regionalnych i lokomotyw. Przejęcie niemieckiego producenta nie jest więc skokiem w nieznane, lecz logicznym rozszerzeniem dotychczasowej działalności.
    Znaczenie tej transakcji wykracza jednak poza samą PESĘ. To rzadki przykład sytuacji, w której to firma z Europy Środkowo-Wschodniej przejmuje producenta z Niemiec, kraju tradycyjnie kojarzonego z dominacją przemysłową i technologiczną. Przez lata to polskie zakłady były przejmowane, zamykane albo sprowadzane do roli podwykonawców. Tym razem scenariusz jest odwrotny. Polski kapitał, wsparty przez krajowe instytucje, wchodzi na Zachód i przejmuje kontrolę nad lokalnym producentem.
    Oczywiście nie jest to ruch pozbawiony ryzyka. HeiterBlick miał problemy finansowe, a integracja dwóch firm z różnych kultur organizacyjnych zawsze bywa trudna. Dochodzą do tego różnice w przepisach, standardach pracy i oczekiwaniach rynku. Jeśli jednak projekt się powiedzie, PESA zyska nie tylko nową fabrykę i markę, ale przede wszystkim trwałą obecność w Niemczech, co może otworzyć drzwi do kolejnych kontraktów w całej Europie Zachodniej.
W szerszym kontekście to także sygnał, że polski przemysł dojrzewa. Zamiast konkurować wyłącznie ceną, coraz częściej gra technologią, skalą i zapleczem finansowym. Przejęcie HeiterBlick pokazuje, że Polska nie musi już być tylko rynkiem zbytu ani montownią, ale może stać się realnym graczem w europejskim przemyśle transportowym. Jeśli PESA dobrze wykorzysta tę okazję, ta transakcja może być zapamiętana jako moment przełomowy, nie tylko dla jednej spółki, ale dla całej branży.



Tekst nie ma na celu nikogo urazić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wilcza Republika

       T o już drugi epizod przygód Tomasza Sakiewicza z internautami na platformie „X”. Dla tych którzy jeszcze nie zaznajomili się z jakże błyskotliwą działalnością Tomasza Sakiewicza polecamy nasz ostatni artykuł na ten temat, ale do rzeczy. Prezes TV Republika nie dość, że począł swój oświecony tekst, to teraz niczym Roland zaczął go bronić. Podzielił się on z internautami grafiką przedstawiającą wilka pod którym widniał cytat „Wilki nie przejmują się tym, co o nich sądzą barany”. Oszczędzimy sobie drwin z tego, że na ów grafice widać znak wodny strony z której Tomasz Sakiewicz ten cytat pobrał i przejdziemy do tego po co to zrobił.             Po pojawieniu się tekstu, natychmiastowo wywołał on burzę. Czy słusznie? To pozostawiamy państwa opinii, ale nie podlega wątpliwości, że posunięciem jeszcze bardziej kretyńskim niżeli samo napisanie takiej głupoty jest jej bronienie.  Dobrze, to, że wpis nie należy do najmądrz...

Mercosur to zagłada polskiego rolnictwa ?!

       Unia Europejska ogłosiła przyjęcie umowy handlowej z krajami Mercosur jako kolejny dowód swojej skuteczności i otwartości na świat. W oficjalnym przekazie dominują hasła o rozwoju, współpracy i wzmacnianiu konkurencyjności europejskiej gospodarki. Jednak z perspektywy polskiej wsi ta decyzja nie pachnie sukcesem, lecz zagrożeniem. Umowa UE–Mercosur oznacza bowiem szerokie otwarcie unijnego rynku na produkty rolne z Ameryki Południowej, takie jak wołowina, drób, cukier, soja czy etanol, a to bezpośrednio uderza w fundamenty polskiego rolnictwa.      Gdy Bruksela mówi o wolnym handlu, polski rolnik słyszy, że będzie musiał konkurować z produkcją, która nie podlega tym samym normom i ograniczeniom. Rolnictwo w Unii Europejskiej, w tym w Polsce, funkcjonuje dziś pod ciężarem Zielonego Ładu, restrykcyjnych norm środowiskowych, ograniczeń w stosowaniu środków ochrony roślin oraz kosztownych wymogów dotyczących dobrostanu zwierząt. Każdy z tych element...

Polacy chcą wyjścia z UE?

       Z najnowszego sondażu IBRIS dla Wirtualnej Polski wynika, że 25% Polaków jest za wyjściem Polski z Unii Europejskiej. Tak, co czwarty Polak chce opuszczenia UE! Czy mamy się czemu dziwić? Unia Europejska od lat konsekwentnie potwierdza słowa eurosceptyków. Nie wiele zostało już z pierwotnego zamysłu wspólnoty gospodarczej, która przynosiła zyski wszystkim stronom. Dzisiaj UE działa równie wspólnotowo, tylko problem tkwi w tym, że jako cała wspólnota zmierzamy w kierunku przepaści. Przepaści gospodarczej, bo jak europejska gospodarka ma być konkurencyjna, jeżeli „ekolodzy” z UE nakładają na europejski biznes takie obciążenia, że nie powstydziłby się ich podręcznikowy   komunista.      Jednocześnie zmierzamy w kierunku przepaści moralnej, bo jak nasz kontynent nie ma się starzeć skoro promowane są wśród jego obywateli poglądy anty rodzinne. Ideologia LGBT nie jest sama w swojej istocie zła, homoseksualiści byli na ziemi od jej począ...